Dzisiejszy wpis chciałabym zadedykować wszystkim Parom Młodym, które stoją przed trudnym wyborem fotografa i/lub operatora kamery na własne wesele. Często Para Młoda pyta mnie o polecanych kamerzystów. Zawsze odpowiadam w ten sam sposób: Wyznaję zasadę nie polecania innych usługodawców, gdyż nie chcę brać odpowiedzialności za coś, na co do końca nie mam wpływu. Jednak poruszona sytuacją jaką zastałam na ostatnim ślubie, w którym uczestniczyłam jako gość, nie jako fotograf, postanowiłam naskrobać kilka słów ku przestrodze potomnych. Współpraca pomiędzy fotografem ślubnym i operatorem kamery może przebiegać tak naprawdę według trzech możliwych scenariuszy i postaram się je pokrótce opisać.
1. IDEALNY
Idealny scenariusz to taki, w którym zarówno fotograf jak i kamerzysta posiadają odpowiednie doświadczenie, wiedzę i wizję jak ma dany dokument wyglądać, czy to fotoreportaż, czy to film, oraz POTRAFIĄ ZE SOBĄ WSPÓŁPRACOWAĆ nie wchodząc sobie w drogę.
2. KONFLIKTOWY
Konfliktowy scenariusz to taki, w którym zarówno fotograf jak i kamerzysta posiadają odpowiednie doświadczenie, wiedzę i wizję jak dany dokument wyglądać, czy to fotoreportaż, czy to film, ale NIE POTRAFIĄ ZE SOBĄ WSPÓŁPRACOWAĆ i non stop wchodzą sobie w drogę, powodując, że w najlepszym wypadku połowa kadrów i ujęć nie nadaje się do niczego.
3. NAJGORSZY Z MOŻLIWYCH
Scenariusz najgorszy z możliwych to… zatrudnienie fotografa i kamerzysty w jednej osobie. Tak, tak, to możliwe, choć pewno wielu z Was zastanawia się jak. Poniższe zdjęcia pochodzą właśnie z ostatniego ślubu, na którym byłam jako gość i to co zobaczyłam pozostawiło moją szczękę na posadzce kościoła.
Jestem pełna szacunku dla pracy operatorów kamery wykonujących naprawdę dobrą pracę, której efekty powalają na kolana, jednak wiem, że zarówno dobry fotoreportaż jak i film wymagają 100% skupienia się na pracy zleconej. A sytuację ze zdjęć powyżej najlepiej podsumuje zawsze prawdziwa sentencja: Jak coś jest do wszystkiego, to jest do… niczego. Nie ujmując Panu ze zdjęć, naprawdę czapki z głów za umiejętność koordynacji, jednocześnie kamery oraz aparatu… Inną kwestią pozostaje jakość materiału nagranego…
A najgorsze w tym jest to, że Para Młoda często nie zdaje sobie z tego sprawy decydując się na takie a nie inne rozwiązanie. Powody takiej decyzji mogą być różne, jednak niezależnie od nich, chciałabym podkreślić, że lepiej wybrać jednego porządnego usługodawcę, tego na którym bardziej nam zależy, czy to fotograf, czy filmowiec, niż przystać na półśrodki i potem być rozczarowanym, że efekt pracy nie spełnia naszych wyobrażeń. W końcu ma to być pamiątka na całe życie. I właśnie dlatego powstał ten post, żeby choć troszkę pomóc Wam drodzy narzeczeni w kwestii wyboru fotografa/kamerzysty na ślub.
Udanych przyszłych wyborów życzę.
A.










